Po sędziowaniu na CHIP w Portugalii obiecałem wpis o tym, jak degustują sędziowie. Oto on: pięć kroków, które możesz powtórzyć przy własnym stole.
1. Wygląd
Nalej miód do przezroczystego kieliszka i spójrz pod światło. Klarowność, barwa (od słomkowej po mahoń), łezki na szkle mówiące o gęstości. Zmętnienie nie zawsze jest wadą, ale od dojrzałego miodu oczekujemy czystości.
2. Aromat, zanim upijesz łyk
Dwa krótkie wdechy nad kieliszkiem. Co czujesz najpierw: kwiaty, zioła, karmel, owoce? A czego czuć nie powinno: octu, siarki jak z zapałki, rozpuszczalnika. Sędzia najpierw szuka wad i dopiero potem piękna.
3. Smak
Mały łyk, rozprowadź po całym języku. Zwróć uwagę na atak (pierwsze wrażenie), środek (czy smak się rozwija?) i na to, jak słodycz gra z kwasowością. Najczęstszy grzech słabych miodów to słodycz bez podparcia, płaska i męcząca.
4. Równowaga i tekstura
Alkohol ma grzać, nie palić. Gęstość ma pasować do stylu: dwójniak może być oleisty, czwórniak powinien być rześki.
5. Finisz
Przełknij i policz w myślach. Ile sekund smak zostaje? Dobre miody opowiadają jeszcze pół minuty. Na koniec najważniejsze pytanie sędziego: czy chcę kolejny łyk?
Przetestuj te pięć kroków na dwóch skrajnie różnych butelkach, na przykład klasycznym No.1 i karmelowym Wyborniku. Różnice, które dotąd były jakieś, nagle nabiorą nazw.
