X

Czerwiec w pasiece - rójki, miodobranie i chwila prawdy

Czerwiec to w pasiece miesiąc najwyższych obrotów. Rodziny są u szczytu siły, w dobrym ulu pracuje teraz 50-60 tysięcy pszczół, i wszystko dzieje się naraz.

Rójka: piękna katastrofa

Silna rodzina, której zrobiło się ciasno, dzieli się. Stara matka zabiera połowę pszczół i wylatuje szukać nowego domu. Widok roju wiszącego na gałęzi jest hipnotyzujący, ale dla pszczelarza to strata połowy zbiorów. Dlatego w czerwcu przeglądamy rodziny co tydzień, wycinamy mateczniki rojowe i dbamy o przestrzeń w ulu. Czasem i tak przegrywamy, natura ma swoje zdanie.

Pierwsze miodobranie

Gdy ramki są zasklepione przynajmniej w dwóch trzecich, czas na miodobranie. Odsklepiamy plastry, wirujemy, cedzimy i tyle. Dobry miód nie potrzebuje niczego więcej. U nas część czerwcowego miodu od razu dostaje bilet do miodosytni, najlepsze partie odkładam na przyszłoroczne nastawy.

Woda, cień i spokój

Upalne dni to też troska o poidła i wentylację uli. Przegrzana rodzina przestaje pracować i wisi brodą przed wylotkiem. Stary pszczelarski żart mówi, że w czerwcu pszczelarz odpoczywa tylko wtedy, gdy pada. Coś w tym jest.

A jeśli chcecie poczuć, jak smakuje czerwiec na Jurze, zajrzyjcie do sklepu. Każda butelka zaczęła się właśnie tutaj, między ulami.

Koszyk
Przewiń do góry